Dziś jest: Niedziela, 25 Października 2020 r.
Elbląski Komitet Obywatelski » strona główna » blogi » » wpisy » Trzecia siła?
Piątek, 20. Maj 2011 r. | Odsłon: 5957

Trzecia siła?

Wydawałoby się, że od 1989 roku mamy świat poukładany tak, jak się należy i żadne zmiany nikomu już nie są potrzebne do szczęścia. Układ Okrągłego Stołu definitywnie zakończył epokę socjalizmu odsuwając komunę od władzy i kierując ją na śmietnik historii. Nastała zatem świetlana epoka demokracji w jej najlepszym europejskim, jeśli nawet nie światowym wydaniu. Bo przecież to Naród zwyciężył! A jak Naród zwyciężył, to zbiera owoce tego zwycięstwa, żyje Mu się coraz lepiej, coś na tej zasadzie, że Polska rośnie w siłę, a ludzie żyli... itd. Wydawałoby się, że Naród powinien już znać tę śpiewkę perfekcyjnie, że kojarzy Mu się coś takiego z nie tak odległej przeszłości, jakieś takie deja vu, „powtórka z rozrywki”. Wydawałoby się, że tak powinno być, a jednak tak nie jest. Dlaczego? Wydawało by się, że samo postawienie prostego pytania w stylu „Skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle?” wystarczy, by przejrzeć na oczy i przejść z krainy ułudy do świata rzeczywistego. A jednak  mimo wszystko tak nie jest.

 Co niektórzy prostaczkowie zapewne posiadają dar odczuwania jakiegoś nieprzyjemnego mrowienia na ciele i umyśle i skóra im cierpnie na sam cień niesprecyzowanej myśli, że otaczająca ich rzeczywistość dnia powszedniego może okazać się stekiem bzdur i fałszem przygotowanym w takim stylu, jakiego nie powstydziłby się i sam Ojciec Kłamstwa – Szatan do spółki z Belzebubem. Takie myśli bolą, więc spacyfikowane umysły unikają ich jak tylko mogą, a codzienna papka medialna jest na ten problem znakomitym remedium.

Lud jednak nie składa się wyłącznie z samych prostaczków, uległych z zasady i w skutek umysłowego lenistwa wobec machiny manipulacyjnej, ale także i z tej nacji, która przeważnie lepiej wykształcona, została przygotowana do bardziej efektywnego wykorzystywania swojego potencjału intelektualnego. Nie podejrzewam ich (przynajmniej nie wszystkich) bynajmniej wyłącznie o zdolności do kreacji jakichś narkotycznych projekcji zaczadzonego mózgu, tworzących nie do końca zrozumiałe dla nich wizje, zamykając ich w wyimaginowanym świecie, z którego nie mają ochoty lub nie mogą wyjść na zewnątrz. Świadczyłoby to o stanie bycia „inteligentnym inaczej”, czyli o czymś, co można określić jako coś w rodzaju zespołu schorzeń, na które cierpi Prezydent RP. Chociaż ten ostatni ponoć chory jest i leczy się. Tylko współczuć. Stanowczo jednak uważam, że ten typ „inteligentów” jest w mniejszości. W przewadze są ci, którzy zaciskając mocno powieki i zatykając sobie uszy nie dopuszczają do swojej świadomości żadnych informacji, czy faktów mogących zaburzyć ich sielski spokój życia w wykreowanym pookrągłostołowym Matrixie. Żyją ci biedacy jak w oparach dymu opiumowego, nie wiadomo, czy bardziej ze strachu, czy wyuczonego, a częściowo dziedziczonego po folwarcznych przodkach konformizmu. Jest jeszcze jeden odłam tych tzw. „inteligentów”. To ci najlepiej zorientowani w sytuacji i świadomie wybierający swoją drogę oportunistów, głosząc wszem i wobec pochwałę spaczonej rzeczywistości i żyjący w nieustającej gotowości obrony swojego status quo do ostatniej kropli krwi, jaką można będzie wytoczyć z manipulowanych pożytecznych idiotów. Oto manipulanci najczystszej wody – elita III RP.

Przepraszam za ten przydługi wstęp, ale jestem non stop zdania, że w Elblągu trzeba wykładać rzecz możliwie od podstaw. Właściwie, to treści ze wstępu dla ludzi, którzy nie próbowali do tej pory choćby pobieżnie penetrować problemów socjologicznych w Ojczyźnie powinny mieć przynajmniej objętość zwiększoną kilkadziesiąt razy, ale daruję sobie. Jak twierdziła moja Babcia świętej pamięci:, „Czego się człowiek nie najadł, tego się nie naliże”.

Przechodzę do meritum. Nasza „demokracja”, którą narodziła się jako owoc sodomii pomiędzy tzw. demokratyczną opozycją i komunistyczną nomenklatura w Układzie Okrągłostołowym, podobnie jak wcześniej jedno z rodziców, do lepszego samopoczucia i uwiarygodnienia samej siebie potrzebuje istnienia WROGA, czyli diabolicznej siły opozycyjnej. Oczywiście z zasadniczym zastrzeżeniem, że wróg ma być wrogiem wyłącznie i nigdy nie zdobyć przewagi. Zdobycie przewagi w rozumieniu Ojców Założycieli naszej „demokracji” sprowadza się oczywiście wyłącznie do faktu zdobycia władzy. Ale diaboliczna siła nijak nie może znaleźć się u steru władzy, bo to może zakończyć działanie tak obiecującego układu „demokracji”. I Ojcowie gotowi są na wszystko, aby ten „czarny scenariusz” nigdy nie miał szans na realizację Ten stan rzeczy trwa już od dobrych kilkunastu lat.  

Rzecz jasna, inaczej ma się ta sprawa w wymiarze dużych ośrodków miejskich, gdzie skupiają się ośrodki kultury i władzy, a troszeczkę inaczej wygląda to w zaściankach, takich jak nasze ukochane miasto. Ale o szczegółach potem. Teraz sprawy zasadnicze. Sprawa mianowicie dotyczy nieustających prób budowania, zwłaszcza w czasie zbliżonym do wyborów, przyczółków fałszywej prawicy, czyli naciąganych projektów nowych partii o odcieniach prawicowych, ruchów obywatelskich i innych projektów pod fałszywą flagą, mających niezdecydowanemu elektoratowi wydać się jedyną i najwłaściwszą alternatywą istniejącej opozycji, tego PiS-owskiego smoka piekielnego.

Od upadku rządu Jana Olszewskiego w 1992 roku w wyniku niesławnej Nocnej Zmiany chodzi o niedopuszczenie do powtórki rządów narodowo-katolickiej prawicy z prawdziwego zdarzenia, zaś po wypadku z rządami PiS w latach 2005-2007, co między innymi zaowocowało likwidacją WSI i publikacją raportu na tę okoliczność, nie wolno dopuścić do ponownego powrotu PiS-u do władzy.

Wyłączając te projekty, które powstają jakby poza głównym nurtem kreacji, czyli jako efekt osobistej urazy, czy też wybujałej ambicji, czy fanfaronady lub z chęci kolportowania ozdrowieńczych programów politycznych i strategii gospodarczych mających gwarantować cud natychmiastowy, a powstających niewątpliwie w przypływie ataku grafomańskiego szału, skupmy się na tych, na temat których głośniej w eterze. Fakt, że formacje te korzystają z propagandowego wsparcia tzw. wiodących mediów (niektóre tych wielkich, a niektóre tylko tych lokalnych), a każdy przejaw aktywności ich członków jest natychmiast nagłaśniany, wskazuje, że są postrzegane przez rządzący układ jako inicjatywy nie tylko że niezdolne do stworzenia zagrożenia, ale w wielu przypadkach sojusznicze i pożyteczne.

Jest to działanie w sposób oczywisty nad wyraz szkodliwe, skoro każdy podział, każde odstępstwo wśród środowisk prawicowych, każde skanalizowanie niedoświadczonych i ufnych, czyli naiwnych ludzi, wyborców oraz potencjalnych aktywistów społecznych w fałszywym kierunku, zmniejsza szanse na zwycięstwo prawdziwej opozycji i może mieć wpływ na ostateczny wynik wyborczy, a właściwie brak satysfakcjonującego wyniku wyborczego PiS-u oczywiście! I o to im, tym naszym poczciwym Ojcom znaczy się, przecież chodzi.

Na szczególną uwagę zasługują te inicjatywy, które przez nieświadomy naród są obecnie kojarzone z „prawicą” lub odbierane jako ruchy opozycyjne do istniejącego systemu sprawowania władzy. Historia kreacji takich „ruchów obywatelskich” jest stara jak świat. Początki ich działania możemy obserwować już w latach 20-tych i 30-tych XX wieku, kiedy to z sowieckiego nadania (operacja „Trust”) tworzono organizacje fałszywej opozycji. Pod koniec lat 40-tych były to prowokacje UB w ramach osławionej  tzw. V komendy WiN, utworzenie w latach 50-tych Klubu Krzywego Koła, budowanie środowiska Kuroniowych „komandosów” i „opozycji demokratycznej” (1968), czy przejęcie KOR-u przez to zasłużone kolaboranckie środowisko tajnych współpracowników. Taktykę postępowania wobec rzeczywistych opozycjonistów, przeciwników systemu określały precyzyjne scenariusze akcji  operacyjnych, sterowanych przez tajne służby. Najczęściej stosowano metodę polegającą na zastąpieniu autentycznej opozycji ludźmi tworzącymi „polityczną alternatywę”, wśród których następnie poszukiwano partnerów do rozmów z władzą. Zapewniało to pełną kontrolę ruchów społecznych i stwarzało pozory działań żywiołowych, oddolnych, społecznych i oczywiście jak najbardziej obywatelskich. No i powiedzcie mi, proszę, skąd my to znamy? Czyżby znowu jakieś deja vu?

Obserwuję działalność EKO od samego początku, kiedy to, jako spontaniczny ruch społeczny, deklarował oparcie się na wartościach chrześcijańskich, zaś fakt zawiązania się Komitetu w Święto Niepodległości 11 listopada mógłby co niektórym sugerować ciągoty niepodległościowe i patriotyczne.

EKO zdołało wciągnąć w swoje szeregi wielu aktywnych członków elbląskiej społeczności mamiąc zwodniczym apolitycznym programem, deklarowanym jako kontrpropozycja dla aktualnego stanu rzeczy i systemu sprawowanych rządów przez czerwoną brać. Chwytliwe hasło przewodnie w rodzaju „wszyscy przeciw komunie i Słoninie” ujęło za serce nie jednego i szeregi Komitetu rosły. Jak było potem, zwłaszcza w gorącym okresie wyborów samorządowych i prezydenckich oraz bezpośrednio po nich najlepiej wiedzą sami zainteresowani. Czym było nieoczekiwane poparcie jak najbardziej przecież upolitycznionego kandydata partii politycznej, jakim był niewątpliwie kandydat PO na prezydenta miasta w drugiej turze wyborów, pozostawiam do oceny czytelników.

Jak mocno było to nieoczekiwane? Ano na początku EKO deklarowało się w sposób następujący:

 

Elbląski Komitet Obywatelski (EKO) jest inicjatywą wyborczą powołaną przez obywateli Elbląga, którzy chcą mieć wpływ na to, jak rządzony jest Elbląg, zamierzają odpolitycznić samorząd elbląski i wziąć odpowiedzialność za przyszłość miasta.

(…)Naszymi kandydatami będą osoby bezpartyjne, prawe, kompetentne, aktywne społecznie lub gospodarczo, respektujące chrześcijański system wartości, przedkładające dobro wspólne miasta nad swoje osobiste interesy.

 

Program wyborczy EKO opiera się na następujących filarach:

1.       Utworzenie systemu angażującego aktywność obywatelską i gospodarczą mieszkańców do rozwoju miasta.

2.       Wdrożenie zasad dobrego rządzenia publicznego.

3.       Wspieranie i inspirowanie biznesu.

4.       Wprowadzenie nowej jakości pracy Rady Miejskiej.

5.       Wyrównanie warunków życia we wszystkich dzielnicach miasta.

6.    Ograniczenie wpływu partii politycznych na zarządzanie Elblągiem.

 

Co nam przyniósł okres wyborczy? Ano poczytajmy, co pisali ci ważniejsi przed II turą wyborów prezydenckich:

 

„ (…) Jest pytanie jak powinno się zachować w takiej sytuacji EKO. Czy powinno poprzeć jednego z kandydatów czy też wstrzymać się od oficjalnego poparcia. No cóż w takim konkretnym przypadku można sobie również zadać pytanie czy kobieta może być tylko trochę w ciąży a trochę nie. Niestety nie mamy takiego komfortu, weszliśmy do jaskini lwa. Biorąc udział w wyborach do Rady Miasta rozpoczęliśmy działalność stricte polityczną co byśmy nie mówili i ile byśmy nie mówili o obywatelskości, o działaniach społecznych to jednak w tym konkretnym przypadku bierzemy udział w grze politycznej. Dlatego też nie można mówić, że nie będziemy podejmowali decyzji, że będziemy stali z boku i przyglądali się kolejnym wydarzeniom. Ja się w takim razie pytam, co chcieliśmy robić w Radzie Miasta gdyby tylko było nam dane się tam dostać. Uprawialibyśmy tam politykę, bo gralibyśmy z politykami. Przecież wielokrotnie było mówione o szerokiej współpracy i o niezamykaniu się na jakiekolwiek ugrupowania z którymi przyszło by nam współpracować w Radzie przy realizacji różnych projektów służących rozwojowi Elbląga. Czy teraz coś się zmieniło powiem że niewiele, nie mamy co prawda swojej reprezentacji w Radzie Miasta ale nadal jako przyszłemu Stowarzyszeniu przyjdzie nam nie raz i nie dwa razy współpracować z różnymi organizacjami w tym również z partiami przy realizacji tak naszych jak i ich projektów. Należy pamiętać, że my byliśmy przeciwko partyjniactwu a nie przeciw polityce, jako takiej.(…)

(…) Możemy sobie w tej pracy pomóc podejmując decyzję, która jest naszym obowiązkiem, jako reprezentantów tej części społeczeństwa, która zwie się społeczeństwem obywatelskim. A co do samego wyboru to nie jest on w jakikolwiek sposób skomplikowany, jeśli mowa o nowej jakość to pozostaje nam tylko jeden kandydat: Grzegorz Nowaczyk. Do zobaczenia przy urnach wyborczych.”

Zadziwiająca wolta, nieprawdaż? Co za wysublimowane przejście, jaka urocza zmiana biegunów. Tego nie mógł wymyślić byle dureń. Durnie w tym przypadku kibicowali z niedomkniętymi z wrażenia otworami gębowymi, myśląc zapewne już o pełnym wotum zaufania dla prezesa i jego najbliższego kręgu. Jakie to żenujące. Oni nie mają odrobiny wstydu mając wszystkich dookoła za rekonwalescentów po operacji lobotomii!

Ja sam nie potrafię odpędzić od siebie natrętnej myśli o nieuchronności nastąpienia tego, co się stało w czasie wyborów. W tym konkretnym przypadku był to efekt działania jak najbardziej dla mnie zamierzonego, co nie znaczy, że wcześniej szerokie grono jego członków wiedziało o wszystkim. Nie będę ukrywać także tego, że osoba prezesa EKO, jako człowieka utrzymującego się z działalności w instytucjach pozarządowych, z założenia obowiązującej ustawy zależnych od fochów administracji państwowej, jako jednego z głównych animatorów rzekomo niezależnego ruchu obywatelskiego, jest dla mnie co najmniej godna głębokiego zastanowienia. O sposobie sprawowania funkcji prezesa w stylu wodzowskim i składania jednoosobowych deklaracji na zewnątrz bez uzgodnienia z organami statutowymi nie wspomnę. Szkoda słów.

Żal tylko, wielki żal naprawdę, że ludzie kreatywni i inteligentni zostali jeszcze inteligentniejszymi działaniami osób o podejrzanej proweniencji zepchnięci na ślepy tor rzeczywistości i utknęli tam na nie wiadomo jak długi czas. To wielka szkoda dla naszej społeczności.

Czy dotychczasowa krótka i burzliwa działalność Elbląskiego Komitetu Obywatelskiego mieści się w przedstawionym przeze mnie schemacie kreacji i działania tzw. „trzeciej siły” pozostawiam do osądu czytelnika. Co do tego, czy ja mam jakiekolwiek wątpliwości, że w wypadku zaściankowego Elbląga dogadał się ktoś z kimś odpowiednim, także poddaje pod czytelniczy osąd. Myślę, że postawiony przeze mnie problem nie jest nierozwiązywalny. A jeśli się mylę fatalnie, to domagam się… albo nie, żądam oświecenia! Natychmiast!

 I to by było na tyle.

 s.o.   nec optimus, nec pessimus

Dodaj nowy komentarz:

Lista komentarzy:

Człowiek, który dzisiaj nie rozumie fatalnych konsekwencji Okrągłego Stołu, jest głupcem. Kto ich nie dostrzega, jest ślepcem. Kto je ukrywa, jest krętaczem. A kto im zaprzecza, jest kłamcą. I dlatego nadal sporo mają w naszym kraju do zrobienia ludzie, których w rezultacie rozmów przy okrągłym meblu – jak to ktoś zręcznie ujął – przerobiono na kwadratowo.

dodany: 05.06.2011 , 21:20 | ~ moher-oszolom

Szanowny Panie Zbrzeźny. Żeby utrzymać się w Pańskiej konwencji należało by zacząć od czegoś błyskotliwego, w stylu np "Jacek - Prostak", czy nawet "Jacek - Placek", ale daruję sobie i złamię konwencję. A więc jeszcze raz. Szanowny Panie Jacku Zbrzeźny. Ponownie się "uchachałem", kiedy zapoznałem się z propozycją lektury Pańskiej twórczości blogerskiej. Jednak przemogłem się i, na ile pozwolił mi na to odruch wymiotny, przestudiowałem Pańską radosną "twórczość". Poddałem gruntownej analizie 13 różnych tekstów. Nie jest teraz czas i miejsce na przedstawianie moich przemyśleń i wniosków (na pewno taki czas przyjdzie, jestem tego pewien). Ograniczę się do złapania Pana "za słowo". Wpis z dnia 19 kwietnia br. pt."Człowiek jest istotą polityczną", cytat:"Ja ze swoimi poglądami nigdy się nie kryłem i jeśli ktoś mnie zapyta - odpowiem wprost.". Ja Pana pytam: Jakie są Pańskie poglądy polityczne? Oczekuję odpowiedzi "wprost". Potem sobie podyskutujemy światopoglądowo i nie omieszkam przedstawić wtedy wyników analizy Pańskich tekstów. Co niektóre zestawienia Pańskich opinii przedstawionych w różnym czasie zapewne i dla Pana będą wydawać się co najmniej zastanawiające. Jeszcze co do tego "odruchu wymiotnego". Po przemyśleniu, Pańskie teksty być może nie błyszczą, ale i tak są strawniejsze niż teksty Prezesa Jachimowicza, to jest dopiero odlot żołądkowo-jelitowy. Więc glowa do góry Panie Z. PS. Sugeruję przemyśleć stosowanie epitetów na blogu tak poważnego Stowarzyszenia, za jakie EKO niewątpliwie się uważa chyba, że nie interesuje Państwa utrzymanie choć minimum standardów cywilizowanej dyskusji. Możemy się nie zgadzać, ale nie musimy się obrażać, nieprawdaż szanowne EKO i Ty, Jacku Zbrzeźny, którego wybryki pozostawię bez komentarza?

dodany: 04.06.2011 , 19:04 | ~ emigrant

Panie ignoracnie tzn emigrancie nie będę pisał, tłumaczył Panu ponownie tego samego. Może niech Pan przeczyta wszystkie moje wpisy, miłej lektury.....

dodany: 04.06.2011 , 10:07 | ~ JACeK

Ależ się uchachałem, niemal do łez. Skorzystałem z pańskiego linka, Panie Jacku, przesłuchałem całość i doszedłem do wniosku, który jest ponad moje siły. Ja cały czas myślałem, że jest Pan czlonkiem EKO, a Pan po cichu zakłada Kluby Gazety Polskiej! Jak to człowiek może się pomylić! Żywię głęboki szacunek dla Gazety Polskiej, Nowego Państwa i dzielę całkowicie, w 100%, przedstawiane przez nich poglądy, dlatego też bez chwili zwłoki wstępuję do Klubu GP, gdzie jest Pan Prezesem! W takim przypadku, kiedy odkrył Pan swoją prawdziwą twarz, wszystko, co Pan pisze na stronie EKO, to zwykła ściema, nieprawdaż? To się dopiero nazywa być w opozycji! :):)

dodany: 03.06.2011 , 22:02 | ~ emigrant

Nie wiem czy Panowie oponenci jeszcze czytają mojego bloga ale zamieszczam dla nich informację dlaczego należy organizować się (chociaż już pisałem o tym, ale nie chcieliście tego zrozumieć, więc może ktoś inny Wam wytłumaczy). http://vod.gazetapolska.pl/141-wszyscy-jestesmy-kibolami. od 4 minuty

dodany: 03.06.2011 , 11:29 | ~ JACeK

Wielkie dzięki dla "także cierpliwego", Podsunąłeś mi bardzo ciekawy pomysł. Kropla drąży skałę. Przekonamy się, jak mocno odporny i nietykalny jest ten krąg. Pozdrawiam

dodany: 02.06.2011 , 22:39 | ~ emigrant

Nie dziwcie sie; "servus" i "emigrant", że prezesi EKO nie reagują na Wasze wpisy. Ci panowie są cierpliwi i nawet na swoich blogach odzywają sie tylko raz na kwartał. Natomiast pisanie na Berdyczów niejednego wykończylo i ONI o tym wiedzą.

dodany: 02.06.2011 , 10:50 | ~ takze cierpliwy

I znowu nastała cisza.... Poza wpisem (marnym) JACKa i popisami jakiegoś nawiedzonego pyskacza, podpisującego się jako MAZ, strona EKO nie ma kompletnie nic do powiedzenia. NIC! Powiem szczerze, bardzo szczerze, że nie mam poczucia satysfakcji z tego powodu. Jedyne, co odczuwam w tej chwili z pełną mocą jest uczucie żalu i niespełnienia, żalu i wstydu za tzw. ruchy obywatelskie w Elblągu i reprezentowany przez nie poziom nie tylko intelektualny. Ludzie obudźcie się w końcu! Ileż można być manipulowanym i pozbawionym zdolności samodzielnego i analitycznego myślenia, wierząc niezachwianie, że wszystko jest w najlepszym porządku? To właśnie mając Was i Wam podobnych na myśl,i George Orwell napisał "1984". Polecam wszystkim lekturę tego dzieła. Uwierzcie mi - wiedza nie boli!

dodany: 28.05.2011 , 22:41 | ~ emigrant

Jak widzę punkt kulminacyjny emocji w tej dyskusji został już osiągnięty. Jednak cały czas brakuje tu głosu z szeregu szanownych członków EKO, którzy zechcieliby wziąć w niej udział i przedstawić swoje konstruktywne (mam nadzieję) stanowisko. Zapraszam do dyskusji osoby z EKO-wskiego świecznika. Nie krępujcie się i nie unikajcie starcia z problemem w najgorszym z możliwych stylu, tzn. "Kremlowskim" - nie ma dyskusji, nie odbieramy telefonów - nie ma problemu. Ja i wszyscy identyfikujący się z moim zdaniem na Wasz i Waszej organizacji temat, wyzywamy Was do dyskusji. Ne kryjcie się za ścianą milczenia. Myślę, że doskonale zdajecie sobie z tego sprawę, że jest to działanie nieefektywne na dłuższą metę, zwłaszcza, że nie jest to koniec dyskusji i dociekań na Wasz temat.Myślę, że jest to kwestia warta przemyślenia. Gorąco polecam pójście właśnie tą drogą.

dodany: 28.05.2011 , 03:39 | ~ servus observantissimus

MAZ, dzięki tobie jest coraz ciekawiej. Miło poznać fana EKO i jego specyficzny poziom intelektualny. Myślę, że ludzie powinni lepiej was poznać. Zaproś kolegów do dyskusji. Będzie ciekawie! Uwielbiam droczyć się z lemingami. Nie zwlekaj. Myślę, że zdania są odpowiednio krótkie, by mogły dotrzeć do twojej jaźni.

dodany: 24.05.2011 , 18:03 | ~ emigrant

MAZ sypnij jeszcze czymś błyskotliwym, jak dotychczas, na poziomie piaskownicy. Zapewne wszyscy czekają na następne przejawy twojego geniuszu i drżą z niecierpliwości, bo ja na pewno. Poza tym unikaj stosowania słów, których nie rozumiesz, bo już jest wyjątkowo śmieszne :). KOMUNIKACJA INTERPERSONALNA - do szkoły niegramotny osobniku!

dodany: 24.05.2011 , 17:54 | ~ emigrant

Ty, emigrant- masz poważne problemy z komunikacją interpersonalną !!!!!!!!!

dodany: 24.05.2011 , 13:56 | ~ MAZ

emigrant = ignorant

dodany: 24.05.2011 , 13:53 | ~ MAZ

Do MAZ. Rozejrzyj się wokół siebie i idź najkrótszą drogą po rozum do głowy zamiast pisać bzdury i pokrzykiwać. Nie masz nic do powiedzenia, to nie zabieraj głosu po próżnicy! Twoje EKO to mistrz pozorowanych działań i symulowanej pracy na rzecz miasta. Czegóż takiego oni dokonali, czym się wsławili? Proszę o przykłady. Poza tym krytyka i jej możliwość jest przywilejem wolnego społeczeństwa i to jest dokładnie właściwa droga. To raczej ty MAZ i tobie podobni powściągnijcie swoje totalniackie zapędy, bo to zatęchłą komuną śmierdzi. Dopiero w tym miejscu można powiedzieć, że nie tędy droga i jak trafnie zauważyłeś obywatelu elblążkowa, to jest właśnie Elbląg, a nie Indie, a EKO to nie żadna święta krowa, więc można pokrytykować do woli, zwłaszcza, że jest za co.

dodany: 24.05.2011 , 08:10 | ~ emigrant

elblążkowo jak zawsze- niezadowolone,a weż się jeden z drugim rozejrzyj wokół siebie i działaj na rzecz rozwoju miasta, krytykować każdy potrafi ,nie tędy droga. A EKO funkcjonuje i to boli KRYTYKANTÓW

dodany: 24.05.2011 , 07:41 | ~ MAZ

do JACeK człowieku pomyśl chwile zanim coś napiszesz jeśli nie z szacunku do siebie to do własnej zony i dzieci jeśli je masz! Z wpisów twoich jednoznacznie widać, że mało żeś młody to i naiwny jak dziecko! Nie myl pojęć i nazw nie przekręcaj wydarzeń i nie przekręcaj faktów. Zastanów się co jest nie tak jeśli nie było nikogo chętnego na prezesowanie i gdzie podziali się wszyscy inni z ruchu EKO? No i najważniejsze po co komu było na siłę stworzenie tego i na Zatorzu stowarzyszenia? Czyżby nie chodziło o wartości wymierne?

dodany: 23.05.2011 , 18:23 | ~ OSZUKANY, okłamany,

Szanowny Szogun jest jednocześnie i łaskawy i w błędzie przypisując mi słowa szanownego blogera Servus Observantissimus. Gwarantuję, że mój tekst na ten temat nie byłby tak grzeczny i nie miałbym większych problemów z nazwaniem łajdackiego przekrętu po imieniu. No, ale najpierw musiałbym zostać EKOwym blogerem, a na to nie widzę większych szans. Zbyt mocno mnie tu lubią :). Muszę się tylko przyznać, że rozczarowany jestem brakiem udziału w dyskusji Pana Lewarowskiego, bo on, podobnie jak Prezio, także ma kilka niezaprzeczalnych talentów. Wypowiedzi Pana Zbrzeźnego komentować nie będę, bo nie ma czego, no może poza wtrętem z Dekalogu: "Nie będziesz używał imienia Pana, Boga twego, nadaremnie, bo nie ujdzie karania, kto by dla próżnej rzeczy użył imienia jego." (Księga Powtórzonego Prawa). Ostrożnie Panie Zbrzeźny, bo nie ma znaczenia czy świadomie działa Pan na zlecenie, czy jako ochotnik. Mimo wszystko pozdrawiam, bo dla każdego grzesznika jest nadzieja. Proponuję nie grzeszyć więcej i przejść na stronę Światła.

dodany: 23.05.2011 , 17:39 | ~ emigrant

Boże, strzeż mnie od przyjaciół, z wrogami poradzę sobie sam

dodany: 23.05.2011 , 13:35 | ~ JACeK

wyjaśnię tylko, prezes Jachimowisz wcale nie chciał prezesowac stowarzyszeniu EKO!! Jestem przekonany, że gdybyście byli na zebraniu założycielskim moglibyście ubiegać się o stanowisko prezesa.

dodany: 23.05.2011 , 12:52 | ~ JACeK

Drogi, miły i inteligentny Emigrancie niech odpowiedzia na Twój post będa Twoje słowa "...Nie będę ukrywać także tego, że osoba prezesa EKO, jako człowieka utrzymującego się z działalności w instytucjach pozarządowych, z założenia obowiązującej ustawy zależnych od fochów administracji państwowej, jako jednego z głównych animatorów rzekomo niezależnego ruchu obywatelskiego, jest dla mnie co najmniej godna głębokiego zastanowienia. O sposobie sprawowania funkcji prezesa w stylu wodzowskim i składania jednoosobowych deklaracji na zewnątrz bez uzgodnienia z organami statutowymi nie wspomnę. Szkoda słów. Żal tylko, wielki żal naprawdę, że ludzie kreatywni i inteligentni zostali jeszcze inteligentniejszymi działaniami osób o podejrzanej proweniencji zepchnięci na ślepy tor rzeczywistości i utknęli tam na nie wiadomo jak długi czas. To wielka szkoda dla naszej społeczności.

dodany: 23.05.2011 , 11:04 | ~ Szogun

Ale cisza... Jak makiem zasiał. Czyżby odpartyjnieni, odpowiedzialni, prawi, aktywni społecznie lub gospodarczo, respektujący chrześcijański system wartości, przedkładający dobro wspólne miasta nad swoje osobiste interesy decydenci z EKO, bądź ich obrońcy nie mieli nic do powiedzenia? Żadnego świętego oburzenia i napiętnowania nieprawdy? Może chociaż Pan Lewarowski zabierze głos i napisze coś mądrego, skoro tuzom z EKO nie wypada? Na prezesa Jachimowicza nie liczę, bo zgodnie z najnowszymi trendami postępowania propagowanymi przez POstępactwo będzie ignorować sprawę i udawać, że nic się nie stało, a ludzie być może nie zauważą, a nawet jak zauważą, to wkrótce zapomną. Byle tylko nie podtrzymywać tematu. Spokojnych snów wszystkim EKOwcom życzę. Oczywiście, jak zwykle pozdrawiam prezia Jachimowicza i jego żelazny krąg.

dodany: 21.05.2011 , 22:40 | ~ emigrant


Tego bloga

Odwiedziło: osób

Skomentowało: 71 osób

Ostatnie posty


Archiwum

Październik 2011 (1)

Czerwiec 2011 (1)

Maj 2011 (2)

Luty 2011 (1)

Styczeń 2011 (1)

Grudzień 2010 (2)

Listopad 2010 (3)

Październik 2010 (3)

Wrzesień 2010 (1)

Edycja





Strona główna | O nas | Członkowie | Jak przystąpić | Galeria | Linki | Mapa serwisu | Kontakt stat4u