Dziś jest: Niedziela, 25 Października 2020 r.
Elbląski Komitet Obywatelski » strona główna » blogi » » wpisy » Wojna o prawdę non stop
Wtorek, 15. Luty 2011 r. | Odsłon: 5511

Wojna o prawdę non stop

Wpadłem dzisiaj na wpis Pana Jacka Zbrzeźnego pt. „Jeszcze słowo o pomyśle budowy pomnika Hermanna Balka”, mówiący także o nieszczęsnym popiersiu Janka Krasickiego, mordercy z NKWD, który miał tyle w sobie polskości, że aż żal poruszać ten temat, i postanowiłem zacytować z tej okazji wyjątki artykułu zamieszczonego w bardzo nieprawomyślnej gazecie, a traktującego o majorze Henryku Szendzielarzu „Łupaszce”, jednym z wielkich Żołnierzy Wyklętych. Wyklętych nie tylko przez komunistyczną propagandę działającą perfekcyjnie do chwili obecnej, ale także przez społeczeństwo, winne grzechu gnuśności i zaniedbania. Oto wyjątki z artykułu:-

„Są jednak tereny związane z działalnością V Brygady, jak np. Mazury czy Podlasie, gdzie prawda o „żołnierzach wyklętych”, którzy – jak głosi uchwała Sejmu RP – „dobrze zasłużyli się Ojczyźnie”, wciąż nie może przebić się przez komunistyczne kłamstwa. Choć – jak głosi wspomniana uchwała – „major Henryk Szendzielarz „Łupaszka” stał się symbolem niezłomnej walki o Niepodległą Polskę”, tam wciąż stoją pomniki tych, którzy służąc w aparacie komunistycznego terroru, przyczynili się do zniewolenia Polski. (…) Tam wiedza na temat oddziałów antykomunistycznego podziemia zatrzymała się na etapie artykułów prasowych z lat 40-tych i 50-tych, których już same tytuły niosły określoną treść: „Szpiedzy i mordercy z wileńskiego AK prze Rejonowym Sądem Wojskowym w Warszawie”, „Od współpracy z okupantem – do służby w obcym wywiadzie. Zdradziecka działalność wileńskiego ośrodka AK”, „Szendzielarz, Minkiewicz cynicznie potwierdzają zbrodnicze akcje band „Łupaszki”, dokonane na żołnierzach polskich i radzieckich, członkach PPR i funkcjonariuszach władz państwowych”, „Galeria zdrajców i morderców””

„Niestety, problem żywotności kłamstw na temat V Wileńskiej Brygady AK nie dotyczy tylko Podlasia. Patryk Kozłowski, autor książki biograficznej o Zygmuncie Szendzielarzu, zauważa, że aby zrozumieć ten problem w województwie warmińsko-mazurskim, trzeba znać jego specyfikę.

- Tu jest niezmiernie trudno o wszelkie tego typu działania, ponieważ to województwo miało być MODELOWYM PRZYKŁADEM SPOŁECZEŃSTWA KOMUNISTYCZNEGO. Dalej władzę sprawuje tu aparat państwowy wywodzący się z PRL. Do tego dochodzą kwestie narodowościowe – tłumaczy. Warmia i Mazury to konglomerat społeczny ludzi bez korzeni, ludzi, którzy przybyli tu w 1945 roku z całej Polski. Są tu też Ukraińcy z akcji Wisła (15proc.), Mazurzy (ok. 10 proc.), spora mniejszość niemiecka etc. – TU NIE MA ŻADNEJ NIEPODLEGŁOŚCIOWEJ MYŚLI. Nie ma regionalnej prasy poza „Gazetą Olsztyńską”. Ludźmi nadal kierują komunistyczni kacykowie. Dla przykładu: aktualny marszałek województwa, Julian Osiecki, to pierwszy sekretarz komitetu miejskiego PZPR z Mrągowa! Tak mógłbym wymieniać w nieskończoność – dodaje Kozłowski”

No więc dlaczego w naszym mieście społeczeństwo hołubi nieustannie komunę w jej wszystkich odcieniach, od czerwonego do różowego, od SLD do PO? Czyżbyśmy rzeczywiście, bardziej lub mniej świadomie, stali się owym MODELOWYM PRZYKŁADEM SPOŁECZEŃSTWA KOMUNISTYCZNEGO? Moim skromnym zdaniem: STANOWCZO TAK!

Rozwiązań tego problemu nie ma zbyt wiele. Albo doznamy, jako społeczność, jakiegoś ozdrowieńczego cudu w postaci katharsis natychmiast, albo ( i to jest najbardziej prawdopodobne) potrzeba będzie pokoleń, aby z naszego bezkulturowego konglomeratu społecznego wyłoniła się w końcu świadoma swojego bytu, dążeń i polskich korzeni kulturowych społeczność, początek i wstęp do tworzenia prawdziwego społeczeństwa obywatelskiego.

A póki co, Janek Krasicki ma się dobrze.

 

I to by było na tyle.

 s.o.   nec optimus, nec pessimus

Dodaj nowy komentarz:

Lista komentarzy:

Nieprzemijający Janek Krasicki? Przecież to symbol nieprzemijającego systemu uobecniony tym bohaterem.

dodany: 20.02.2011 , 10:49 | ~ Twój podpis

Tzw "ziemie odzyskane" na których po 1945 roku zostali osiedleni wysiedleńcy z polskich Kresów i Wileńszczyzny mają szczęście posiadać w miarę jednorodne społeczeństwo świadome swojego dziedzictwa kulturowego i pochodzenia, co automatycznie przekłada się na możliwość zaistnienia pewnych form społeczeństwa obywatelskiego i w większości przeciwnego "czerwonej zarazie". Elbląg póki co jest ich dokładnym przeciwieństwem, a o odwróceniu tej tendencji na dzień dzisiejszy można wyłącznie pomarzyć. Komuna w naszym mieście w całym swoim spektrum od czerwonego do różowego trzyma się mocno. Popiersie Janka Krasickiego, czerwonego gnojka i mordercy, wyniesionego na ołtarze przez propagandę PRL i system szkolnictwa, jest tylko skromnym przykładem wyśmienitej kondycji czerwonych i ich braci platformowych w naszym mieście.

dodany: 19.02.2011 , 21:28 | ~ emigrant

Sytuacja powojenna Elbląga była podobna jak Wrocławia, tam też przybyli ludzie z różnych stron a jednak, w odróżnieniu od Elbląga, mieszkańcy utożsamiają się z miastem, czują jakąś więź ....Dlaczego tam funkcjonuje społeczeństwo obywatelskie a w Elblągu nie? Czy to zasługa mających siedzibę we Wrocławiu szkół wyższych? Czy to może zasługa studentów, którzy podczas studiów tworzą niepowtarzalną atmosferę w mieście a po studiach nie wyjeżdżają z miasta? W Poznaniu już dawno pomnik Krasickiego zostałby oblany czerwoną farbą!

dodany: 19.02.2011 , 20:21 | ~ JACeK


Tego bloga

Odwiedziło: osób

Skomentowało: 71 osób

Ostatnie posty


Archiwum

Październik 2011 (1)

Czerwiec 2011 (1)

Maj 2011 (2)

Luty 2011 (1)

Styczeń 2011 (1)

Grudzień 2010 (2)

Listopad 2010 (3)

Październik 2010 (3)

Wrzesień 2010 (1)

Edycja





Strona główna | O nas | Członkowie | Jak przystąpić | Galeria | Linki | Mapa serwisu | Kontakt stat4u