Dziś jest: Niedziela, 25 Października 2020 r.
Elbląski Komitet Obywatelski » strona główna » blogi » » wpisy » Czy ktoś jeszcze pamięta, co się stało 40 ...
Sobota, 18. Grudzień 2010 r. | Odsłon: 10523

Czy ktoś jeszcze pamięta, co się stało 40 lat temu na Wybrzeżu? – czyli kolejna rocznica Grudnia 1970

Pamiętam paskudną zimę, oglądaną wyłącznie przez zamarznięte szyby okien starej kamienicy. Pamiętam pierwszy raz widziane poza telewizją czołgi na naszej ulicy. Pamiętam milicyjne i wojskowe patrole i pustkę przez wiele dni na ulicach. Pamiętam ciszę w domu i widzialny dla dziecka strach rodziców i innych dorosłych.  Pamiętam wszystko to, co mogło wtedy zapamiętać kilkuletnie dziecko.

Część prawdy o tych wydarzeniach poznałem dużo później, ale na światło dzienne wypływają wciąż nowe informacje. Czy kiedyś poznamy całą prawdę o wszystkich pokrzywdzonych i wszystkich krzywdzicielach? Nie wiem. I, szczerze powiedziawszy, mam coraz mniejszą nadzieję, że stanie się to za mojego życia, choć, jako katolik, wiem, że w końcu prawda zwycięży.

Opis wydarzeń Grudnia 1970 i ich historyczne tło miało być tematem mojego kolejnego wpisu na tym blogu, ale czas, a właściwie jego brak, nie pozwala mi zająć się tym tematem w sposób wyczerpujący. Zważywszy jednak na ilość wydarzeń, które zaistniały w ciągu ostatnich kilku tygodni, łącznie z niesławnymi popisami krasomówczymi  prezydenta RP w rocznicę Grudnia 1970, nie można zostawić tego bez komentarza.

Jak już zaznaczyłem, brak czasu nie pozwala mi na radosną twórczość blogerską, toteż pozwolę sobie posłużyć się cudzym tekstem, który w pełni oddaje mój pogląd na zawarte w nim kwestie.

Zapraszam zatem do lektury i życzę jak największego niepokoju duchowego tym, którzy będą tego świadomi o czym jest mowa.

Drzwiami przytrzaśnięta pamięć…

Zatrzaśnięte drzwi to symbol niepamięci. Dziś dowiedziałem się co się stało z drzwiami na których niesiono ulicami Gdyni Zbyszka Godlewskiego, pierwowzór Janka Wiśniewskiego ze słynnej ballady. I skojarzyło mi się,jak trzaśnięcie drzwiami zamyka pamięć, tak dziś zatrzaśnięto już tak naprawdę pamięć o polskich grudniach.
A ja tak mocno te grudniowe dni pamiętam…

Pamiętam ten dzień z 1970, kiedy jako przestraszony przedszkolak ciągnięty za rękę przez dziadka mijałem komitet PZPR a za plecami miałem tłum ludzi niosących obraz Matki Boskiej, z boku słyszałem strzały i dusił mnie gaz.
A, że mieszkałem od tegoż komitetu jakieś 100 m, to czułem ten gaz w płucach i słyszałem okrzyki jeszcze długo, bardzo długo. Potem były ciche rozmowy rodziców, sąsiadów, czarne, obolałe plecy sąsiada spałowanego za to,  że wyszedł do kolegi po drugiej stronie ulicy po godzinie milicyjnej. Ten strach dziecka i dusząca cisza dorosłych wokół. Pamiętam starsza kobietę, w centrum miasta zatrzymaną przez milicjanta, który pałką grzebał jej w siatce z zakupami, czym tak ją w końcu zdenerwował, że walnęła go w hełm butelka mleka. Pamiętam to wylewające się mleko i pamiętam miny ludzi wokół – owszem nie krzyczących, ale z taką zimną złością w oczach, z taką determinacją – dobrze ci tak, kiedyś będziecie wisieć za nasze krzywdy…

Pamiętam czołgi stojące i pamiętam kiedy jeden wystrzelił, pamiętam brzęk pękających wybitych szyb na chodnikach i krzyk ludzi; a ja akurat byłem znowu z dziadkiem na spacerze..cóż – odważny był ten mój dziadek, ciągający po ulicach kilkuletniego szczyla i szepcący do ucha „widzisz to zapamiętaj…”
Potem pamiętam 1981. Telewizor zaśnieżony i szumiący, po chwili Jaruzelski i panika domowych kobiet. Płacz i determinacja – jedziemy z ojcem zobaczyć na miasto co się dzieje. Kolumny wojska jadącego z koszar do Gdańska, blokady , śnieg i mróz a na ulicach o dziwo sporo ludzi o zaciętych twarzach. Potem szkolne ferie i codzienne słuchanie Wolnej Europy, a wokół aresztowania, tego zatrzymali, ten siedzi, ten zaginął i nie wiadomo – ukrywa się, czy już go nie ma…

Pamiętam coś, co utkwiło mi w głowie chyba do końca życia – w czasie solidarnościowego festiwalu, czystym przypadkiem trafiłem na chwilę, kiedy na ścianie siedziby Solidarności zawieszano tablicę z nazwą związku, oklaski i śpiewaną Rotę. Chwilę później tłum na odsłonięciu pomnika poległych w 1970. I pamiętam ten grudniowy dzień 1981, kiedy zomowcy łomami zrywali tą tablicę i wrzucali do służbowej Nyski, a wokół żywego ducha – i te ich oczy zamazane nie wiem – wódką czy prochami, patrzące na mnie jak na kogoś, kogo nie wiadomo – zamknąć czy od razu zastrzelić…

Potem był kolejny grudzień – pochód trójmiejską aleją, strzały petardami w wagony tramwaju pełne ludzi, duszący smród gazu i bieg po ulicach. I kolejne wieści – tego zatrzymali, ten w szpitalu pobity, ten zakrwawiony dopiero wrócił i w dreszczach opowiada to, co sam widziałem. Niebieskie pojazdy z armatkami, hełmy , tarcze i pałki jak pod Grunwaldem – zło, które chciało się zniszczyć, tysiące mundurów które chciało by się wdeptać w ziemię, wykorzenić – bo to wróg, gnida depcząca naszą polską ziemie, sprzedajne kurwy które dla wygodnictwa lub z głupoty sprzedały własną godność za wygodę – bo lepiej niż w wojsku, bo dodatkowe kartki, bo alkohol, bo w ogóle frajda…

gdzie dziś te tysiące skurwysynów z pałkami ? Wszyscy wyjechali ? Wymarli ?
Nie, są obok nas do dziś, kłamią i głosują na tych co im zapewniają święty spokój…

I kolejne grudnie – podobne do siebie, tylko coraz mniej nadziei na zmiany, coraz więcej goryczy i zgorzknienia… ale o dziwo wcale nie mniej jasności poglądów – no bo jak można było w ogóle zmieniać poglądy, przecież to byłaby oznaka właśnie skurwienia, zeszmacenia, głupoty i sukinsyństwa…  kto dziś rozumie , że własna naiwna godność była ważniejsza od obaw o pracę, o dyplom studiów, o kasę ??

I dzisiejszy grudzień. Taki niby wspominkowy, ale z podtekstem – przeszłość oddzielamy, wybaczamy zbrodniarzom, zapominamy o krzywdach. Bo mamy partie miłości, co kocha każdego alfonsa, celebruje każdą dziwkę, docenia każdego złodzieja. Bo ich kocha. Bo jak nie ona, to kto inny by ich docenił ??

A ja mam gdzieś poprawność, gardzę szmatami z uśmiechnięta gębą pełną frazesów, rzygać mi się chce na widok drania zapraszającego mordercę do Pałacu , zgrzytam zębami na mowę pełną fałszu i obłudy. Ale z tym bym się pogodził. Życie nauczyło mnie pokory względem władzy – ludzie nią dotknięci zrobią wszystko, aby tą władzę w rekach utrzymać.

Tylko daj mi Panie więcej pokory abym nie gardził tymi, którzy tej władzy bezmyślnie wierzą.
Daj mi Panie cierpliwość, abym był w stanie spoglądać na ogłupionych do szczętu rodaków bez wstrętu w oczach.
I daj mi Panie jeszcze troszkę lat życia, bo mimo tego co widziałem i przeżyłem, przez tyle lat nie zanikła we mnie nadzieja, że doczekam czasów prawdy, sprawiedliwości, sądu i kary dla tych wszystkich parszywych drani….

A o co chodzi z tymi drzwiami ?
Bo patrząc na dzisiejszą Polskę, to czuję, jak by ktoś mi tymi cholernymi drzwiami przytrzasnął palce.
Boli, cholernie boli Panie….

SZUAN • blogpress.pl

S t r o n a • byłych działaczy • Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeżahttp://wzzw.wordpress.com/2010/12/16/drzwiami-przytrzasnieta-pamiec%E2%80%A6/

I to by było na tyle.

 s.o.   nec optimus, nec pessimus

Dodaj nowy komentarz:

Lista komentarzy:

Tyle będzie w Narodzie pamięci o tych wydarzeniach, ile pamięci pozostanie u każdego z nas osobno. Pielęgnujmy tę pamięć, aby nie zaginęła, bo jeśli nie będziemy pamiętać tych, którzy zginęli świadomie walcząc, lub byli przypadkowymi ofiarami komunistycznego terroru, to nie pozostanie nam nic prócz spolegliwej lektury GW lub wielbienia TVN, gdzie patriotyzm i miłość Ojczyzny to oszołomstwo, nacjonalizm, faszyzm i temu podobne idiotyczne określenia. Pamiętajmy o tych, którzy oddali swoje życie za niepodległą Polskę na wojnie, w ubeckich katowniach, jako ofiary niezidentyfikowanych sprawców w czasach po stalinowskich i ofiar "nieszczęśliwych" wypadków w III RP. Może wtedy będzie możliwe to, co do tej pory wciąż jest niemożliwe. Ofiary Katynia, Miednoje i Charkowa, Generał "Nil", major Łupaszko, ofiary czerwca 1956, Grudnia 1970, stanu wojennego, Michał Falzmann, Siewiernyj i wszyscy bbezimienni wciąż wołają o naszą pamięć!

dodany: 23.12.2010 , 08:31 | ~ emigrant

Na placu tuż przed pomnikiem upamiętniającym Grudzień\'70 dobrze by było aby niektóre płyty z tego placu wymienić na płyty upamiętniające tych Elblążan, którzy polegli w grudniu 1970 r.

dodany: 23.12.2010 , 05:47 | ~ Pozdrawiam

Świadomość, że żyjemy wśród ludzi, którzy jak dzisiaj na Białorusi a czterdzieści lat temu w Polsce, są gotowi robić to samo, bo uchodzi im to bezkarnie, jest przerażające...

dodany: 23.12.2010 , 04:46 | ~ Niebieski

No cóż temat bardzo ciężki ….Niewielu inteligentnych jest odważnych i niewielu odważnych jest mądrych. Dlatego jest jak jest „….gdzie dziś te tysiące skurwysynów z pałkami ? Wszyscy wyjechali? Wymarli ?Nie, są obok nas do dziś, kłamią i głosują na tych co im zapewniają święty spokój…” Pozdrawiam

dodany: 20.12.2010 , 15:24 | ~ wowka


Tego bloga

Odwiedziło: osób

Skomentowało: 71 osób

Ostatnie posty


Archiwum

Październik 2011 (1)

Czerwiec 2011 (1)

Maj 2011 (2)

Luty 2011 (1)

Styczeń 2011 (1)

Grudzień 2010 (2)

Listopad 2010 (3)

Październik 2010 (3)

Wrzesień 2010 (1)

Edycja





Strona główna | O nas | Członkowie | Jak przystąpić | Galeria | Linki | Mapa serwisu | Kontakt stat4u