Zaproszono mnie na uroczystości rozdania Asów radnym Miejskiej Rady, więc poszedłem i muszę powiedzieć, że nie zaskoczyła mnie niewielka ilość obecnych tzw. szarych obywateli naszego miasta, ale przede wszystkim zdziwiła przeważająca ilość radnych nieobecnych, spośród 25 klasyfikowanych. Czyżby sami radni - poza tymi, którzy zmieścili się w pierwszej dziesiątce - nie byli zainteresowani tym, jak są oceniani przez szacowne gremium dziennikarskie, (dlaczego nie przez szarych obywateli?), które wypracowało ranking, a być może obawiali się kompromitacji? Jestem przekonany, że Barometr Aktywności Radnych to dobry pomysł na pobudzenie „wybrańców” do aktywności w imieniu wyborców i to kryterium przede wszystkim – moim zdaniem - powinno być najistotniejszym motywem rozdawania Asów. Dlaczego? Ano, dlatego, że poza kilkoma radnymi, którzy prą na tzw. szkło i pojawiają się od czasu do czasu w mediach, w swoich okręgach są niewidoczni a tym bardziej nieznani ( ten fakt opieram na przykładzie okręgu nr 5, ale niewiele bym się mylił uogólniając tę wiedzę dla innych okręgów wyborczych).
Wśród trzech odkrywanych Asów ( treflowy nadano awansem, pewnie po to, aby uzupełnić talię), pojawił się Jerzy Wilk, który miał być królem miasta a został Asem karowym wśród radnych, a także Maria Kosecka - As pik i Ryszard Klim -As kier. Radny Ryszard Klim nie był zaskoczony wyróżnieniem i … słusznie, bo faktycznie jest jednym z najbardziej aktywnych i rzeczowych a przy tym niekoniunkturalnym samorządowcem, dla którego rozumienie państwa obywatelskiego wykracza poza powszechne standardy.
Jestem także jak najbardziej za szerszym udziałem mieszkańców w planowaniu - tworzeniu budżetu miasta, w partycypacji obywatelskiej aktywności na rzecz swojego środowiska tym bardziej, że mieszkańcy sami wiedzą, czego najbardziej im potrzeba. Nie rozumiem jednak, dlaczego pomysły mieszkańców innych miast (Sopot, Wrocław, Łódź), o czym mówi i pisze Ryszard Klim, mogą być brane pod uwagę w planowaniu rozwoju tych miast i są wdrażane, a w naszym mieście dalej "władza wie najlepiej", co mieszkańcom się należy a nie tego, czego oni oczekują, albo też udaje, że nie słyszy głosu ludu, lub nie chce dostrzec jego zbiorowej mądrości? Gdy w naszym kraju słyszy się np. o likwidacji wielu szkół (za komuny obowiązywało hasło: 1000 szkół na 1000-lecie), które były również dostępne po zajęciach lekcyjnych (S K S - y, kółka zainteresowań, biblioteki oraz świetlice osiedlowe, również zabawy i bale sylwestrowe) a także, gdy słyszy się o likwidacji przedszkoli tudzież lokalnych bibliotek i w zamian, mami się społeczeństwo budową 1000 Orlików ( nie neguję budowy tego typu obiektów rekreacyjno- sportowych z założeniem, że będą one także dostępne dla mieszkańców), to się zastanawiam, czy nie jesteśmy w kolejnej fazie manipulacji społeczeństwem, któremu podrzuca się igrzyska, aby odwrócić uwagą obywateli od pogarszających się wskaźników np.: ubóstwa i bezrobocia. A wszystko to dzieje się wobec rosnących fortun bankierów a także bogacących się gospodarczych i politycznych krezusów. Jeżeli się mylę, to skąd biorą się tendencje rosnącego pesymizmu w naszym kraju i skąd się wziął ruch oburzonych w... najbogatszych krajach świata? Dlaczego o tych problemach wspominam przy okazji rozdanych Asów i na kilka godzin przed Nowym Rokiem? Ano, dlatego, że wcześniej, czy później, lud - pomijany we współrządzeniu, w partycypacji społecznej – widząc, że fanaberie rządzących czynione są jego kosztem, wychodzi gniewny na ulice i protestuje a nawet usuwa dyktatorów (arabska wiosna). I choć doceniam Pana Ryszarda za aktywność, to nie bardzo zgadzam się z Jego poglądem dotyczącym np. Terkawki, gdyż rozwój gospodarczy od zarania ludzkości wiązał się z dostępem do wody i ten kierunek rozwoju miasta należałoby kontynuować, łącznie z budową portu w Zatoce Elbląskiej, a nie tworzyć kolejne miraże lub pola doświadczalne. Panie Ryszardzie, jak długo jeszcze będziemy opowiadać sobie i naszym wnukom o niewykorzystanych szansach związanych z Zalewem Wiślanym i Elbląską Wysoczyzną nie mówiąc już o czarnoziemach Żuław? W tym kontekście - a także w związku z Noworocznymi nadziejami elblążan, że nie tylko Asy podejmą obywatelską dysputę o sprawach naszego miasta – życzę obywatelom Elbląga, aby w 2012 roku, wszystkim żyło się lepiej.
Dziękuję za komentarz i wyjaśnienie kwestii finansowania wstępnych badań Terkawki - o czym jednak będą wiedzieli tylko czytelnicy mojego bloga - dzięki komentarzowi ~`"Twój podpis" ( dlaczego nie z imienia i nazwiska?). Sporo brakuje nam jeszcze do wzajemnej komunikacji na styku władza - obywatel, ale aktywna działalność radnych wyróżnianych później prestiżowym As-em, może przynieść dobre efekty w zakresie społecznej partycypacji. Serdecznie pozdrawiam.
Panie Edwardzie,miło się słyszy dobre słowa,chociaz czasem obrywam też za wychodzenie przed szereg.Zmienności dookoła nas nie brakuje;wczorajsza opozycja,domagająca się zdemokratyzowania decyzji,dzisiaj uważa to za fanaberie,psujące samopoczucie władzy.I tak w koło.Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.Co do Terkawki,a więc terenu dawnego poligonu 1 pcz,na wysokości Gronowa Górnego.Nie nawołuję do otwarcia \"nowej Modrzewiny\",nie stać nas na to, a ponadto na Modrzewinę już jesteśmy skazani,port i Zalew to sprawa oczywista.Terkawka ma natomiast doskonałe położenie \"eksportowo-komunikacyjne\",co stwarza pewne szanse na przyszłość.Jest to jednak teren dziewiczy,o którym niewiele wiemy.Chodzi więc o pewne rozpoznanie i wstępne zbadanie możliwości.W budżecie mamy na ten cel ok.2,5mln, z tego 2 mln-unijne.Grzechem więc byłoby nieskorzystanie z tego.Może,operuję już w kategoriach mistycznych,wybuchnie tam \"szansa\".Pozdrowienia-Ryszard Klim

nikup@poczta.onet.pl
Odwiedziło: 26824 osób
Skomentowało: 138 osób