Ktoś kiedyś tę tytułową maksymę wygłosił publicznie – zapewne w oparciu o własne doświadczenia, ale życie potwierdza tę prawidłowość również dziś. Najgorsze jest to, że kolejne pokolenia o jej trwałości, muszą się same przekonać, aby zrozumieć sens tej złotej myśli, co i tak nie wpływa na ich następców. Oni także, ale dopiero po czasie, odkryją tę oczywistość, choć ze szkodą dla społeczeństwa i podobnie jak ich poprzednicy złapią się na tym, że „nie wszystko jest złotem, co się świeci”. W tej kwestii nie ma większego znaczenia również wiek, chociaż młodsi częściej podejmują się zamiarów nie bacząc na swoje siły.
Tak się dzieje w wielu różnych dziedzinach życia społecznego i gospodarczego w państwie, począwszy od samej góry: parlamentu i rządu a skończywszy na życiu lokalnego środowiska, w którym miejska władza oraz organizacje społeczne podejmują także wyzwania w przekonaniu, że zrobią to lepiej niż ich poprzednicy.
Czy to im się udaje? Śmiem twierdzić, że nie zawsze a jeśli tak, to z trudem a już na pewno ze szkodą – nie tylko dla siebie, wynikającą z upływu drogocennego czasu.
Przykłady? – proszę bardzo. Nowi posłowie uczą się dopieroż wtedy posłowania i prawa, które tworzą, gdy zasiądą w poselskich ławach a czego dowodów mamy aż nadto. Nadzieje wyborców - pokładane w osobie każdego prezydenta - padają, gdy ten przyznaje, że dopiero po objęciu stanowiska dostrzegł sporą dziurę budżetową i nie jest w stanie zrealizować wyborczych obietnic. Gdy radny samorządu po roku swojej działalności oświadcza uroczyście, że dopiero teraz połapał się, na czym jego praca polega i przyznaje, że o wielu problemach tej działalności nie miał zielonego pojęcia, to przynajmniej jest uczciwy w stosunku do wyborców i ma cywilną odwagę przyznać się do tego.
Podobnie dzieje na wielu innych urzędowych stanowiskach pracy, a także w różnych instytucjach i organizacjach. Zawsze znajdą się ci, którym wydaje się, że mają wiedzę i pomysły oraz doświadczenie i że podołają obowiązkom a na pewno zrobią to lepiej niż ich poprzednicy.
Tak też sądzili przez lata kolejni działacze w stowarzyszeniu o nazwie ZKS Olimpia Elbląg. Klub sportowy ze swoją ponad sześćdziesięcioletnią działalnością przechodził różne koleje losu pod wieloma zarządami. Najpierw stowarzyszenie funkcjonowało przez kilkadziesiąt lat, jako klub wielosekcyjny z nazwą ZKS Olimpia. Później z powodu długów klub został przekształcony na KS Polonia ( już tylko z kilkoma sekcjami), a po kolejnych dziesięciu latach – również z powodu długów, ponownie dokonano zmiany na… ZKS Olimpia ( z ograniczoną ilością sekcji: piłki nożnej i tenisa ziemnego). Tajemnicą poliszynela jest, że nikt z byłych wierzycieli Olimpii i Polonii nie zgłosił się dotychczas po zalegle zobowiązania. Działacze tamtych zarządów klubu doskonale wiedzieli, że tylko ucieczka do przodu (czytaj zmiana nazwy klubu) pozwoli im zachować funkcje i uciec od odpowiedzialności prawnej za powstałe zobowiązania. Stąd też, kiedy dwa lata wstecz nawarstwiały się kolejne, ale bieżące już problemy finansowe stowarzyszenia i brak było pokrycia w kosztach działalności klubu, którego sekcja piłkarska walczyła o awans do klasy wyższej, poprzedni zarząd podał się pod presją do dymisji a organizację w zarządzanie wzięli w swoje ręce przedstawiciele kibiców. Na bazie euforii nowy prezes ograniczył działalność klubu tylko do piłki nożnej oddając – moim zdaniem: bezmyślnie i bezprawnie - sekcję tenisową w ręce stowarzyszenia o nazwie Towarzystwo Tenisowe Olimpia Elbląg? – powołanego zresztą nie bez przyczyny przez poprzedniego prezesa klubu?.
Pozbawienie się jednego ze źródeł klubowych przychodów oraz przekonanie o znalezieniu strategicznych sponsorów, poza partycypacją w środkach budżetowych miasta, odbiła się nowym działaczom mocną czkawką w momencie, gdy piłkarze klubu uzyskali awans do I ligi w rozgrywkach krajowych. W ślad za wymogami organizacyjnymi dla tego poziomu rozgrywek, nie dopatrzono się równoczesnej potrzeby zmian w zarządzaniu klubem i zapewnienia finansowania zwyżkujących kosztów utrzymania klubu.
Zbyt pochopne transfery nowych piłkarzy oraz impulsywne zmiany trenerów a w konsekwencji słabsze wyniki sportowe oraz nieprzemyślane decyzje cen biletów na mecze i wprowadzenie wymogu posiadania karty kibica, oddaliły od klubu rzesze potencjalnych fanów piłki nożnej a być może również potencjalnych sponsorów.
Bujanie w obłokach i brak strategii rozwoju klubu a także brak własnej działalności gospodarczej w powiązaniu z brakiem ekonomicznego nadzoru dysponowania środkami sponsorów w klubie, dały znać o sobie kolejny raz. Stąd też powtórzył się cykl kłopotów finansowych stowarzyszenia wyższej użyteczności - ZKS Olimpia, który nawiedza klub z regularnością szwajcarskiego zegarka… w najmniej oczekiwanym momencie.
Sugerowane przeze mnie kilka lat wstecz rozwiązania, których organizacyjnym celem – wobec rosnącego poziomu sportowego a za tym i wymogów organizacyjnych dla klubu ( siedziska, zadaszone trybuny, monitoring, bezpieczeństwo etc.), a także zabezpieczenia kwestii finansowania klubu - byłoby powołanie spółki sportowej, w której pojawiliby się sponsorzy, jako strategiczni akcjonariusze oraz pozostali uczestnicy spółki w tym: kibice i fani, jako jej drobni udziałowcy, pozostały w sferze science fiction pomimo tego, że świat poszedł do przodu i inni dawno to zrobili.
Ta wersja rozwoju sekcji i przyszłości klubu nie doczekała się w naszym mieście nawet wstępnej dyskusji, a bieżąca sytuacja klubu najprawdopodobniej oddala tę możliwość powołania spółki na kolejne lata, co potwierdza tytułową tezę.
Chyba, że… największy fan sportu w mieście, prezydent Elbląga, podejmie ten temat, jako istotny problem elbląskiego sportu i promocji miasta, a… czego nie uczynił jego poprzednik, chociaż koncepcję realizacyjną w sprawie, doręczyłem mu osobiście w 2002 roku, kiedy KS Polonia Elbląg zmieniała nazwę na ZKS Olimpia Elbląg.
Stąd też bierze się ulubione przeze mnie powiedzonko o… grzechu zaniechania, chociaż egzystuje w naszym życiu także inna prawda oczywista, że… lepiej późno niż wcale, którą adresuję przede wszystkim do nowego prezydenta miasta.
Bardzo trafne i logiczne spostrzeżenia!!! Odważne i szczere tylko czy tumany to zrozumieją????

nikup@poczta.onet.pl
Odwiedziło: 26824 osób
Skomentowało: 138 osób